Nowe miejsce, nowe pasje, nowe umiejętności i Tilda

Kiedy pisałam ostatni post, a było to 18 kwietnia 2016 roku i podpisałam go „Do zobaczenia wkrótce” nie myślałam, że to „wkrótce” będzie po ponad roku .. W szybki i prosty sposób postaram się wyjaśnić co się stało. A no stało się, że się przeprowadziliśmy. Co niektórzy pomyślą „Dobra, ale to już było, to już wiemy”. A no było, to prawda, ale poza jedną przeprowadzką pojawiła się też druga, w miejsce docelowe. Całkiem niedawno (choć patrząc z perspektywy czasu to już 4 miesiące temu..), tak tydzień przed Bożym Narodzeniem zamieszkaliśmy w naszym pachnącym nowością, farbą i silikonem domu.

Cały rok 2016 był temu konkretnie podporządkowany i czasu ani na szydełko ani na nic innego nie było. Było za to dużo wybierania, dobierania i kupowania, począwszy od paneli, farb, glazury itp. po szafki, szafeczki i kanapę. Było też dużo siania, sadzenia, pielenia i ogólnego hodowania warzyw i owoców oraz późniejszego ich przerabiania poprzez gotowanie, wekowanie i zamrażanie. Zapas starczył nam na całą zimę i starczy jeszcze na jakiś czas.

Tak jak wspomniałam, przeprowadziliśmy się tuż przed świętami, więc święta uroczyście odbyły się w naszym nowym domu. Było całkiem magicznie jak na BN przystało :) Ponieważ mój Mikołaj postanowił sprawić mi prezent motywujący do nauki nowych rzeczy, otrzymałam cudowną książkę „Tilda i jej domek”.
I powiem Wam szczerze, że po prostu zakochałam się w szyciu! I pomyśleć, że przez tak długi czas myślałam, że szycie na maszynie to czarna magia.
Bo niby jak ja mam przewlec nitkę przez te wszystkie uszka, zagięcia i przegięcia? A bębenek? Jak się do niego dostać, jak założyć na niego nitkę i jak ją wyciągnąć na górę?? Okazuje się, że jest to dziecinnie proste i po kilku próbach robię to w niecałe 30 sekund :) (najdłużej męczę się z przewleczeniem nitki przez uszko igły ..) Na imieniny dostałam też swoją pierwszą, prywatną i osobistą maszynę doszycia :D

I tak powstała moja pierwsza Tilda Sweetheart <3

Nieidealna to mało powiedziane. W końcu ma tylko prawe części (no dobrym pomysłem jest odbijanie wykroju, ale kto by na to wpadł! a wystarczyło przeczytać to co pisali w książce). Jednak jestem z niej bardzo dumna :) Kiedyś na pewno uszyje taką idealną!

Od tamtego czasu moje szycie poszło do przodu. Staram się szyć różne rzeczy i większość z nich możecie znaleźć na moim Instagramie.

Tak jak w przypadku zabawek szydełkowych, staram się robić zabawkom i ogólne szytym przez siebie rzeczom małe „sesje zdjęciowe”. Dlatego w kolejnym wpisie znajdzie się Królik i Lisiczka uszyte gdzieś na początku roku z wykrojów lalek Tilda i nie ukrywam, że Tilda to moje ulubione wykroje a blog „I love Tilda” to kopalnia pomysłów i inspiracji.

Na chwilę obecną zaczynam szyć rzeczy dla dzieci. Poduszki antywstrząsowe, kocyki, poszewki na poduszki i poduszki dekoracyjne. W planach jest kokon i może ochraniacz do łóżeczka, jak już będzie łóżeczko :) Niedługo zostanę ciocią Małej Księżniczki więc szycia będzie jeszcze więcej <3

Oby do szybkiego zobaczenia ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *